Tagi

, ,

Oskary

Nie będzie szokującym stwierdzenie, że statuetki złotego rycerza najczęściej przyznawane są filmom, których fabuła podążą jedną z kilku dramatycznych ścieżek: ścieżką upadku głównego bohatera, ścieżką wytrwałości głównego bohatera, ścieżką historii głównego bohatera przedstawionego na tle ważkich historycznych wydarzeń, ścieżką okazywanego przez głównego bohatera miłosierdzia, ścieżką upośledzenia jednego z głównych bohaterów, ścieżką próby odmienienia przez głównego bohatera życia innego głównego bohatera oraz ścieżką dyskursu z aktualną sytuacją polityczną w USA. Filmy podążające tymi drogami zgarniają większą część Oskarowej puli. A gdyby tak połączyć je wszystkie w jedną szeroką autostradę?

Parcie w kierunku Oskarów to szalenie denerwujący wśród amerykańskich twórców trend, ostatnimi laty rzucający się w oczy głównie za sprawą Martina Scorsese, któremu udało się ostatecznie wybłagać statuetkę remake’iem genialnego gangsterskiego filmu, podążającego ścieżką wytrwałości głównego bohatera. Trend ten zauważalny jest też wśród aktorów, którzy w złotym rycerzu widzą po prostu świetny element promocyjny, zwiększający ich wartość w Hollywoodzie – przykładem niech będzie nagroda dla Sandry Bullock, która podążając ścieżką próby odmienienia przez głównego bohatera życia innego głównego bohatera, z miejsca stała się najbardziej rozchwytywaną amerykańską aktorką.

Co roku ukazują się filmy projektowane specjalnie pod uroczystość w Kodak Theatre – tworzone w pocie czoła przez cały niemal kalendarzowy rok, wypuszczane pod jego koniec w ledwie kilkunastu, najczęściej małych kinach, po to by spełnić kryteria filmowej akademii. Te filmy czekają na statuetki i ich dalsza dystrybucja zależy głównie od tego ile ich uzbierają. Jeśli nie uzbierają, bardzo często ich egzystencja sprowadza się do jednego-dwóch tygodni wyświetlania na ekranie srebrnym, a dalszy żywot do okupowania półki wraz z resztą kolekcji DVD jakiegoś zapalonego kinomana, od czasu do czasu rozświetlając jego niegdyś szklany, a obecnie el-ce-dowo-LED-owy ekran.

Żeby ten najczarniejszy z czarnych scenariuszy się nie spełnił, filmy amerykańskie spełniać powinny kilka kryteriów znakomicie wychwyconych i sparodiowanych w poniższym zwiastunie każdego oskarowego filmu. Zapewne docenią go najbardziej osoby władające nieco lepszym językiem angielskim, gdyż kwestie wypowiadane przez aktorów to nie zwyczajne zdania, ale właśnie wskazówki dla każdego, celującego w złotego nudystę z mieczem, twórcy. Przy okazji, jest to też typowy trailer takiego pod-oskarowego obrazu, nawiązujący do wielu nagrodzonych przez Akademię produkcji, wykorzystujący też bardzo charakterystyczny motyw przewodni jednego z uhonorowanych przez nią filmów.

Żaden podobny film jak dotąd w 2010 roku premiery nie miał. Chociaż… Gdy tak dokładniej przyjrzeć się Incepcji, to dojść można do wniosku, że film Nolana podąża ścieżkami upadku, wytrwałości, miłosierdzia oraz próby odmienienia przez głównego bohatera życia innego głównego bohatera. Murowany hit do Oskara, można by rzec, jakże sprytnie wykorzystujący wszystkie ograne triki, jednocześnie trafiający zarówno do zatwardziałych krytyków jak i prostej gawiedzi zajadającej tłusty popcorn na kinowych fotelach. Czy spodoba się jednak kapryśnej Akademii, rzadko doceniającej filmy, gdzie dużo rzeczy wybucha, a ludzie piorą się po mordach? Najbliższe pół roku przyniesie odpowiedź.

Advertisements