Tagi

, , , , ,

Scott Pilgrim vs. The World

Niezbyt dobrze radzący sobie w box-office Scott Pilgrim vs. The World (około $30mln zarobionych w Stanach, przy $60mln budżecie), prawdopodobnie dość późno zagości na naszych ekranach (o ile w ogóle). Szkoda to wielka, gdyż adaptacja serii komiksów ze Scottem w roli tytułowej jest piekielnie pięknie wysmakowanym filmem, który idealnie przenosi klimat komiksu na wielki ekran. Dowodem na to niech będzie specjalnie zmontowany zwiastun filmu, w którym zamiast jego fragmentów, fan Pilgrima wkleił kadry z komiksu.

Oficjalny trailer, streszczający niestety niemal całą fabułę filmu, można obejrzeć poniżej:

Trzeba przyznać, że reżyser Edgar Wright (Shaun of the Dead, Hot Fuzz) i inni ludzie maczający palce w ekranizacji stworzyli obraz głęboko umoczony w konwencji nie tylko komiksowej, ale także nawiązującej do starych dobrych gier komputerowych, w które zagrywaliśmy się jako pryszczaci nastolatkowie w latach ’90. Z drugiej strony, z komiksu Bryana Lee O’Malleya także na kilometr zionie sentymentalnym wspomnieniem lat, w których najpotężniejszą konsolą do gier był SNES i jego nieco słabszy, ale za to bardziej popularny w Polsce brat Pegasus. Zresztą, porównajcie sami.

Podobnie jak Sin City i 300, film z Michaelem Cerą w roli głównej jest jak widać niemal idealnym odwzorowaniem noweli graficznej na jakiej został oparty – na ekranie będziemy (?) oglądać komiks fabularyzowany. Szkoda tylko, że w przeciwieństwie do dwóch wymienionych adaptacji, Scott Pilgrim vs. The World tak ogromnego sukcesu nie odniesie. Szkoda, bo kolejne komiksy o życiu Scotta wciąż ukazują się na rynku. A co będzie z kolejnymi częściami – raczej łatwo się domyślić.

Advertisements